Za surowo to niezdrowo

T-Mango, Danimal i Nathanael
T-Mango, Danimal i Nathanael https://www.facebook.com/RawBrahs
Gdy idą ulicami Kalifornii, bez koszulek, z plecakami, zrywając z drzew świeże cytryny i chwaląc piękną pogodę, masz wrażenie, że ich życie to nieustające eldorado. RawBrahs, bo o nich mowa, czyli trzej bracia, z których każdy mógłby być prototypem Kena od Barbie, to nowi posłańcy eko trendu głoszący wegańską nowinę. I posiadający grupkę wyznawców, których nie powstydziłby się rasowy boysband.

Boysbandowe są też pseudonimy dwóch braci: Danimal (brunet o smagłej cerze wzbudzający największe zachwyty w komentarzach pod filmami) i T-Mango (opalony blondyn, z którego twarzy nie schodzi śnieżnobiały uśmiech), jedynie trzeci, Nathanael pozostaje bez pseudonimu i nieco na uboczu. Przesłanie braci jest wymowne: nazywają się działającymi na energii słonecznej chrześcijańskimi entuzjastami nieprzetworzonej żywności. Na swoim fanpage’u ogłaszają, że chcą być inspiracją do przemiany, co w ich wydaniu oznacza budowanie życia wokół trzech F: Fitness, Food & Fun. W zainteresowaniach wpisują ciekawą mieszankę: Jezus, podróże, nieprzetworzona żywność, radykalna uczciwość, sporty wodne, słońce, piasek i sałatki. Duży rozstrzał, przekaz jeden: ciesz się życiem razem z nami, ćwicz, jedz zdrowo i łap promienie słoneczne. Jak z folderu wakacji na Costa Brava. Wątek religijny i deklaracja o bezkompromisowej uczciwości są tutaj dodatkiem mającym najwyraźniej nadać doktrynie 3F nieco głębi.



Przejście krok po kroku na słoneczną stronę życia możesz ćwiczyć – niczym z zestawami aerobiku na DVD - śledząc virale zdrowej trójki na kanale Youtube: http://www.youtube.com/rawbrahs, na Twitterze i oczywiście na fanpage’u: https://www.facebook.com/RawBrahs. Filmy, kręcone ostentacyjnie „z ręki”, amatorskie do bólu - z nieczystym dźwiękiem, przydługimi, niekiedy przypadkowymi ujęciami - są poradnikami, jak rozłupywać kokosy o drzewo, robić pompki na jednej ręce i przygotowywać koktajle na mleku, z banana i organicznego szpinaku. Filmiki zawierają też wywiady z producentami zdrowej żywności lub z przypadkowymi przechodniami radośnie reagującymi na zagajki przechadzających się po mieście braci. Fanpage RawBrahs z kolei bywa zapisem złotych myśli w stylu: If what you are doing isn’t working, try anything else (w wolnym tłumaczeniu: jeśli to co robisz, nie przynosi rezultatów, spróbuj czegoś innego) albo Drink your food, chew your liquids (Pij żywność, przeżuwaj płyny). Energia RawBrahs znajduje ujście w ciągłym przemieszczaniu się od San Francisco po Hawaje. Publiczność RawBrahs ściśnięta w open space’ach zaglądając na vloga RawBrahs może codziennie rano podkarmić się kolejną porcją słońca i świeżych warzyw, serwowanych z folderowym uśmiechem
i okraszonych zdrowomodną filozofią.

No właśnie, filozofowanie RawBrahs to powód, dla którego zdecydowałam się im przyjrzeć. Bracia byliby kolejnymi blogerami, wypełniającymi wirtualną przestrzeń wynurzeniami o tym, jak im minął dzień, gdyby nie zaangażowanie w temat zdrowego stylu życia i niemodyfikowanej żywności, której hołd oddają w każdym filmiku. Potocznie, ekologiczne klimaty kojarzą się – zwłaszcza w Polsce, do której nie dotarły jeszcze supermarkety Whole Foods, a dziesięć organicznych jajek kosztuje tyle, co obiad w knajpie – z surowymi tkaninami, jeżdżeniem na rowerze i wyciskaniem soku z marchwi. Oczywiście, to stek stereotypów, jakoś jednak w Polsce funkcjonujących. Na plus chłopakom z RawBrahs można zaliczyć odczarowanie diety, kojarzącej się wyrzeczeniami. Trzech opalonych mężczyzn z muskulaturą, która wskazywałaby raczej na sporą dawkę odżywek z puszki, pieczołowicie selekcjonujących warzywa na targu przekonuje, że eko-życie może bardzo przyjemne. Nie odkrywają Ameryki mówiąc, że lepiej jeść żywność niebarwioną i bez pestycydów – jednak to właśnie w Stanach, krainie junk food, ale i organicznych koktajli ich głos ma szczególny wydźwięk.

RawBrahs mają sporą grupę wyznawców, którzy z podekscytowaniem komentują ich filmiki: Love your videos! Don’t stop and keep doing them! They are really motivating! Lub: You guys r amazing...so full of positive energy. Wygląda na to, że natchnione wykłady o piciu świeżej wody i ćwiczeniach o poranku nie trafiają w próżnię. Bywa jednak, że RawBrahs wpływają na mieliznę. W viralu z 11 września br. T-Mango kroczy z uśmiechem przedmieściami LA i śpiewa „gratitude song” o tym, że jest wdzięczny, że może szybko chodzić, dobrze się odżywiać, a całą rozpierającą energię chciałby włożyć w kolejny fitness, aby swoją siłę podwoić. I am grateful to be alive podśpiewuje beztrosko T-Mango w rocznicę 11 września i przegryza cytrusa. Wygląda na to, że na niemodyfikowaną żywność też trzeba uważać.
Trwa ładowanie komentarzy...