O autorze
Dzięki mediom społecznościowym wreszcie mogę się oddawać jednemu z moich ulubionych zajęć: przyglądaniu się życiorysom innych ludzi. Co piszą gdy chcą kogoś poznać? Dlaczego wrzucają swoje foty w bikini na tle meblościanki? Po co wpuszczają Facebook na salę porodową? Dlaczego piszą blogi o piciu porannej kawy i zbierają setki komentarzy? Przekopię internet dla własnej i mam nadzieję Waszej przyjemności.

Niedyskretny urok burżuazji

Backflip. Haahha! by cheriex0
Backflip. Haahha! by cheriex0 http://richkidsofinstagram.tumblr.com/page/2
Powstał niespełna miesiąc temu, a już zdążył namieszać w amerykańskiej prasie i popsuć krew niejednemu internaucie, przylepionemu do korpobiurka i żyjącego od spłaty raty do wypłaty. Nowy blog na Tumblr, zatytułowany prostodusznie "Richkidsoninstagram" odurza przepychem, razi banalnością, by za chwilę uderzyć do głowy jak wino musujące w upalny dzień, które litrami wylewa się z tych zdjęć.

Tu nie ma miejsca na półśrodki. Jest na bogato – szampan, kawior i ostrygi, od rana do wieczora. Słyszysz brzęk kieliszków i plusk wody w basenie. Zdjęcia na http://richkidsofinstagram.tumblr.com/ układają się w kadry serialu, który mógłby nazywać się Malibu Resort i opowiadać o tym, jak używać życia. Co w tym wypadku oznacza: popijać Veuve Cliquot na śniadanie, lunch i kolację, wskakiwać na główkę do własnego stawu, który nie mieści się w kadrze i celebrować z fasonem swoją szesnastkę w świeżutkim Ferrari. Akcja rozpięta jest między najlepszymi kurortami w Stanach i Europie, w tle śmigają jachty w St. Tropez, czasem zamajaczy plaża w The Hamptons lub równiutkie trawniki kalifornijskiego Ocean Clubu.



Our everyday is better than your best day, podpis pod jednym ze zdjęć, mógłby być mottem całej strony. Bohaterowie bloga nie przekraczają trzydziestki, a dni spędzają na celebrowaniu swojego pięciogwiazdkowego życia. Ich twarze wyrażają zmęczenie po całodziennym leżeniu na słońcu, a pozy, jakie przybierają – pełen relaks. Bogaci i szczęśliwi do bólu, korzystają z uroków młodości i sejfów rodziców. Trochę znudzeni, wyraźnie nonszalanccy - a jednak na bieżąco dokumentujący swoje bogate życie, więc nonszalancja to limitowana – zapraszają nas na pokłady prywatnych samolotów lub podwórka rezydencji, które mogłyby występować w intro serialu „Dynastia”. Nie wszystkie zdjęcia przenika duch spokojnego odpoczynku na jachcie. Zdjęcia nadgarstków obwieszonych bransoletkami Cartiera i Hermesa lub rachunków z knajpy, gdzie kwota za prosecco i inne trunki opiewa na kilkanaście tysięcy dolarów wyraźnie proszą o westchnienie zazdrości u oglądającego. Mają dać jasny komunikat: pewnie możesz szarpnąć się czasem na butelkę prosecco do kolacji, ale nie myśl wtedy, że szalejesz. Szalejemy my, ty tylko próbujesz.

Kolorów tej bajce przydają funkcje dostępne w aplikacji Instagram. Dzięki niej każdy może stać się, na jedno ujęcie, niezłym fotografem, bawić się filtrami i robić „artystyczne” ujęcia drinka z palemką. Tu jednak złote dzieciaki niczym nie różnią się od innych użytkowników Instagramu, którzy karmią swoje blogi i profile na Facebooku quasi artystycznymi zdjęciami z wakacji i imprez, na których siedzą w Ray Banach z miną: nie robi to na mnie najmniejszego wrażenia. Zdjęcia złotych dzieciaków pozostają w podobnej konwencji, tylko akcesoria są z innej półki. Na dłuższą metę wieje z nich nudą, jak z każdego serialu, w którym wątki się powtarzają, a bohaterowie wypowiadają wciąż te same kwestie. Z drugiej strony, kto by się z nimi nie zamienił?
Trwa ładowanie komentarzy...